
Damian Sperz to jeden z młodzieżowców pierwszoligowego Wybrzeża Gdańsk. Przed wychowankiem GKS-u ciężkie zadanie, bowiem przyjdzie mu rywalizować o ligowy skład m.in. z Mateuszem Lampkowskim, który dołączył do zespołu. O minionym sezonie oraz przygotowaniach do kolejnego Damian Sperz opowiada w wywiadzie. Zapraszamy do lektury!
Damian, jak przebiegają przygotowania do nowego sezonu?
- Do nowego sezonu przygotowujemy się pod okiem trenera Andrzeja Hulko. Są to zajęcia ogólnorozwojowe na sali, w terenie i na siłowni. W treningach uczestniczą zawodnicy, na co dzień mieszkający w Gdańsku. Mieliśmy również spotkanie z trenerem Chomskim. Ze słów trenera wywnioskowałem, że w trakcie sezonu będzie dużo treningów, co pozwoli na systematyczne podnoszenie swoich umiejętności i korygowanie błędów, z czego bardzo się cieszę.
Zostajesz na kontrakcie amatorskim, czy przechodzisz na zawodowy?
- Wspólnie z moim tatą, który pełni w moim teamie rolę menedżera, doszliśmy do wniosku, że korzystniej będzie przejść na kontrakt zawodowy. Pod względem sprzętowym pozwoli mi to być niezależnym od klubu.
Zatem jakim sprzętem będziesz dysponował?
- Jeśli wszystko potoczy się tak, jak zakładamy, to na wiosnę będę miał trzy kompletne motocykle z silnikami GM. Będą to dwa silniki nowe i jeden po remoncie. Obecnie posiadam jeden bardzo szybki silnik na tory twarde. Potrzebuję jeszcze równie szybki silnik na przyczepne nawierzchnie, bo w ubiegłym sezonie na przyczepnych torach zostawałem z tyłu, a spowodowane to było głównie brakiem odpowiedniego sprzętu. W trakcie sezonu moimi motocyklami będzie opiekował się Maciek Pawłowski.
Jakie cele stawiasz sobie przed zbliżającym się sezonem?
- Na pewno będę chciał regularnie punktować w zawodach ligowych. Zadowoli mnie każdy występ, w którym zdobędę minimum 8 punktów. Bardzo chce awansować do finału IMŚJ. W tym roku po raz pierwszy mistrza wyłoni cykl turniejów, a jeden z nich odbędzie się właśnie w Gdańsku. Najtrudniej jednak będzie się przedostać przez sito eliminacji krajowych, ale jeśli chce się jeździć w finale, nie ma co się na zapas martwic. Trzeba po prostu jechać swoje i wygrywać biegi. To jedyna recepta na awans do grona najlepszych juniorów świata.
Zostałeś ponownie powołany do kadry narodowej juniorów. W roku ubiegłym uczestniczyłeś w turniejach kadry prowadzonych przez trenera Cieślaka. Co dają takie zawody?
- Chce podziękować trenerowi Cieślakowi za zaufanie i nominacje. Jeśli chodzi o turnieje kadry to można się na nich naprawdę sporo nauczyć. Po zawodach przy kolacji trener omawia z nami wychwycone błędy.
Czy przed meczem, wychodząc na tor, jesteś w stanie określić, jak prawidłowo ustawić motocykl?
- Po obejrzeniu toru mam swoje przemyślenia odnośnie ustawienia motocykla, ale dodatkowo konsultuje to z trenerem i wtedy wspólnie podejmujemy decyzję, jak spasować motocykl z torem.
Odczuwasz stres w trakcie zawodów? Kiedy jest on największy i jak sobie z nim radzisz?
- Stres odczuwa chyba każdy zawodnik. W moim przypadku jest podobnie, a jego poziom uzależniony jest od rangi zawodów. Najgorszy moment to krótko przed wjazdem na tor, gdy zakładam kask, gogle i rękawice. Później, gdy wyjeżdżam z parkingu to już mija. Spowodowane to jest chęcią, by jak najlepiej się zaprezentować. Pod koniec minionego sezonu zacząłem współpracę z panią psycholog, Jestem z tej współpracy bardzo zadowolony i zamierzam ja dalej kontynuować.
Po zakończonym sezonie prezes Polny nie ukrywał, że nie jest zadowolony z twoich postępów i że jeśli nie zmienisz podejścia do niektórych spraw, może zabraknąć dla ciebie miejsca w składzie. Co prezes miał na myśli i jak teraz układa się wasza współpraca?
- Myślę, że te słowa były wypowiedziane pod wpływem emocji. Krótko po spadku drużyny z ekstraklasy wyjaśniliśmy z prezesem Polnym niektóre sprawy i obecnie nasza współpraca układa się dobrze.
Wróćmy na moment jeszcze do minionego sezonu. Jaka atmosfera panowała w drużynie?
- Z tym było różnie. To znaczy zawodnicy między sobą się dogadywali i wszystko było ok. Gorzej wyglądało to na linii zawodnicy-trener. Chodzi tu głównie o przygotowanie toru do zawodów. Koledzy chcieli jeździć na bardziej przyczepnym torze, a taki nie zawsze udało się przygotować. Myślę jednak, że nie do końca była to wina trenera, gdyż na wiosnę dosypano sporo nowej nawierzchni i to był główny powód naszych problemów z torem.
A jak tobie układała się współpraca z trenerem Sawiną?
- Na pewno mogłem się czegoś nauczyć od trenera, ale nie mogę powiedzieć, że nasza współpraca układała się wzorowo. W połowie sezonu tata poprosił trenera Olszewskiego, by pojechał z nami na kilka treningów do Grudziądza. Uważam, że tych kilka sesji treningowych dało mi bardzo dużo. Trener Olszewski umie doskonale przekazać swoją wiedze.
Z którym z kolegów z drużyny miałeś najlepszy kontakt?
- Zawsze mogłem liczyć na Magnusa Zetterstroema. On jest dobrym duchem naszego zespołu. Pomaga wszystkim. To naprawdę super facet.
Który z zawodników jest dla ciebie wzorem do naśladowania?
- Nie wzoruję się na konkretnym zawodniku, ale uważam, ze taki idealny zawodnik musi być na starcie szybki jak Tomasz Gollob, na dystansie waleczny i agresywny jak Emil Sajfutdinov, a w parkingu koleżeński i uczynny jak Magnus Zetterstroem.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na torze w nowym sezonie.
- Dziękuję również i chciałbym skorzystać z okazji i pozdrowić kibiców oraz podziękować moim sponsorom za wsparcie, jakiego mi udzielają. Bez ich pomocy nie mógłbym się rozwijać.
Rozmawiał: Mariusz Dowlaszewicz