
Z zawodów na zawody dyspozycja Rafała Dobruckiego rośnie. W tygodniu wspólnie z Damianem Celmerem w Poznaniu wygrał turniej par. Już w lany poniedziałek czeka go pierwszy ciężki pojedynek ligowy w Tarnowie. O tych i innych kwestiach opowiada w rozmowie z Dominikiem Deptułą.
Byłeś bezkonkurencyjny na torze i wywalczyłeś komplet punktów. Jednak zwycięstwo w zawodach nie było najważniejsze…
- Jak to nie? Oczywiście, że najważniejsze (śmiech). Chodziło przede wszystkim o jazdę, bo mało jej trochę było w tym roku. Sporadyczne starty i dwa treningi na torze w Rawiczu to trochę za mało, po tej półrocznej zimie.
Jeździłeś też w sparingu w Lesznie i chyba nie do końca ci wszystko pasowało…
- Niespecjalnie. W Lesznie jest wymagający tor. Wymaga objeżdżenia i idealnie dopasowanego sprzętu. Niestety w Rawiczu tego się nie udało zrobić, żeby przyzwoicie jechać.
Zielona Góra trenowała także w Gorican, tam jednak pogoda nie była dla was łaskawa…
- Zgadza się, treningi w Chorwacji nie przyniosły oczekiwanego skutku. Dwa, trzy stopnie to trochę zimno. Nie można powiedzieć, że wyjazd był do niczego, z pewnością był dobry na początkowy rozruch. Ale myślę, że największa praca jeszcze przed nami.
Oprócz treningu założyłeś sobie jakieś plany przed turniejem par?
- Tak, sprawdzałem motocykle, bo w tym roku niewiele jest takich okazji. Stąd też moja wizyta w Poznaniu, tor jest naprawdę szybki i tu trzeba mieć dobry sprzęt.
W czwartek jedziecie w Gnieźnie (rozmowa przed sparingiem z Falubazem), tam jest zupełnie inny tor, mówiąc waszym językiem - beton…
- Z pewnością jest to inny tor i też będzie kłopot z dopasowaniem się. Ale po to są treningi i trzeba popracować żeby znaleźć optymalne ustawienia sprzętu.
Myślicie już o Tarnowie? Nie mają żadnego zawodnika z cyklu Grand Prix, ale skład jest mocny i wyrównany.
- Oczywiście, nie ma żadnego znaczenia fakt, że nikt z nich nie jeździ w Grand Prix. Zawodnicy są bardzo wyrównani w tym roku, w każdym zespole. Na obcym torze jest trudno wygrywać, ale jedziemy tam maksymalnie skoncentrowani żeby pokonać Tarnów.
Straciliście kapitana Grzegorza Walaska, natomiast przyszedł Greg Hancocka, który wydaję się być mimo wszystko mocniejszym punktem drużyny…
- Greg to jest znana marka, od wielu lat na wysokim poziomie. Człowiek z czołówki Grand Prix przez wiele sezonów także myślę, że jest to dla nas wzmocnienie.